Przejdź do głównej zawartości

Chocolate #6

Zabij mikro nadzieję na fit sylwetkę obżerając się słodyczami. W dodatku zawsze mając usprawiedliwienie. A to, bo zły dzień w pracy, a to okres, a to bardzo złe samopoczucie. Na zjedzenie czekoladki, ciasteczka czy innej króweczki zawsze znajdzie się pretekst. Nie wiem jak wrócić do ćwiczeń, waga już pokazuje ok 56-58kg, czyli średnio o 4kg więcej. Gdzie talia o wymiarze 60 centymetrów i mnie? W sumie gdzie mój zapał by o siebie dbać? Czy serio jestem aż tak pozbawiona motywacji? Chyba, może, nie wiem już! Pragnę wyglądać zdrowo, trochę być umięśniona i posiadać coś więcej niż płaską deskę zamiast pośladków. Chcę podobać się przede wszystkim sobie, zdobyć pewność siebie, ale nie być znowu kimś aroganckim. Czekolado, jesteś moim narkotykiem. Nie palę, nie ćpam, nie piję nawet dużo, sporadycznie raczej. Ale za czekoladę a czasem za chrupka dałabym się... Wolę nawet tego nie pisać. 

Z innej strony medalu. Jeśli twoja przyjaciółka z podstawówki jakieś dwa lata się nie odzywa, a starym zwyczajem składasz chociażby przez sms, messengera życzenia urodzinowe to zaprzestań tego procederu. Skoro przez pół roku ktoś przesuwa spotkanie bo to musi spędzić wieczór z chłopakiem (mieszka z nim x lat), wyjść z nim na imprezę (bo samego go nie puści), albo przejebała studenckim zwyczajem kasę od ojca lekarza czy kogokolwiek na imprezę dwa dni przed waszym planowanym spotkaniem od miesiąca - nie ośmieszaj się. Przecież ona o tobie już zapomniała. Tak jak moja "przyjaciółka" o mnie. Nie mam szczęścia w przyjaźni. Ale mam za to trzy w jednym w swoim życia. Jeden K. to miłość, przyjaźń i wsparcie. To mój K!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Patience #20

Będąc dzisiaj w pracy od słowa do słowa rozmowa zeszła na tor praktycznie najważniejszy dla kobiety - mężczyzn. Każda chcę się pochwalić czego to nie dostaje, jak się zachowuję mężczyzna w stosunku do niej, gdzie ją zabiera, czy jakie robi niespodzianki. No chyba, że jest samotna - to wtedy lubi się chwalić ile to razy mężczyzna nie prosił o jej numer bądź ilu ma adoratorów. Świetnie, zazdroszczę.  Pytanie dlaczego zazdrość wkrada się do mojego chciwego serca skoro sama mam swoją drugą połówkę już odnalezioną na tym świecie? Otóż to zabawne, bo dwie połowy wcale nie muszę być identyczne, ani też nie muszą się różnić od siebie całkowicie. Więc jak to jest u mnie? Po prostu porąbanie. Nie jestem idealna, szczerze powiedziawszy jestem wredną jedzą, która pluje niejednokrotnie jadem nawet w stronę osób, które sobie na to nie zasłużyły.  Pewna jestem jednego, że ten związek, który nie bagatela trwa już prawie pięć lat nauczył mnie cierpliwości!  1. Gdy miałam urodzi...

Pozostało #22

Tak, dwadzieścia dwa to magiczna liczba. Nie ze względów sentymentalnych, raczej ze względów spadkowych. Pozostało dokładnie z dniem dzisiejszym dwadzieścia dwa dni do wyjazdu i czegoś jeszcze, może.  Skoro kobiety od zawsze walczyły o niezależność to czemu teraz same na swoje życzenie uzależniamy się od mężczyzn? Nie wiem, ale sama to zrobiłam. Uzależniłam się od K. - psychicznie i fizycznie. Nie jestem idealną dziewczyną, mam także świadomość, iż nigdy taka nie będę, ale chcę się starać. Jednak czy ta druga strona robi to samo? Tego nigdy nie jestem pewna co niejednokrotnie bywa przyczyną mojego złego samopoczucia. Jestem taką pchłą skaczącą z tematu na temat, a chaos wokół mnie sama sobie tworzę. Tyle niedomkniętych spraw, a z drugiej strony tyle nowych wizji, marzeń i oczekiwać. Sprostam chociaż któremukolwiek? Bo ta liczba przybliża mnie do nowego wyznania - zaręczyn. Magiczne słowo, które ma przypieczętować moją przyszłość z jedynym mężczyznom. Bywa ciężko, bo wątpię w swo...

The beginning.

Pisarstwo nie jest mi obce. Tak zawsze myślałam, ale rzeczywistość bywa ostrzejsza niż nasze mrzonki czy marzenia. Może zamiast silić się na wysublimowane opowiadania czas zacząć opisywać coś dużo bliższego samemu sobie? Tak, czas zacząć opisywać swoje życie, które jest pasmem porażek i nieszczęść, a także pełne niezrozumienia i egoizmu. Taka jestem. Samolubna, smutna i samotna. Czas zacząć psychoterapię na blogu, który będzie moim "pamiętnikiem". W dobie internetu kartki zamieniam na pliki, a długopis na klawiaturę. Anonimowość to błogosławieństwo, ale również dojrzałość.  Mam jednak wrażenie, że to drugie nigdy nie będzie mnie dotyczyło chociaż bardzo będę tego chciała.  Więc zamiast pójść pod prysznic i płakać, co zazwyczaj robię, gdy jestem sama w domu, będę opisywać swoje stany nerwicy. Bo tak chyba się zachowuję przez większą część czasu. Gdzieś zawsze widzę dziurę w całym i nie chodzi broń Boże o moje zachowanie, ale o innych ludzi... Zawsze najpierw do kogo...